Polski rynek piwa, będący przez lata jednym z filarów rodzimego przemysłu spożywczego i istotnym płatnikiem do budżetu państwa, znalazł się w punkcie zwrotnym, który eksperci określają mianem najtrudniejszego od dwudziestu lat. Z najnowszego raportu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie wyłania się obraz branży w głębokiej defensywie. Rok 2025 przyniósł tąpnięcie, którego skala zaskoczyła analityków: spadek sprzedaży wolumenowej o 5,5% to nie tylko sucha statystyka, to realny sygnał ostrzegawczy dla całego łańcucha dostaw – od rolników uprawiających jęczmień browarny czy chmiel, przez producentów opakowań, aż po sektor gastronomiczny i handel detaliczny.

Kumulacja negatywnych czynników: koszty i fiskalizm
Głównym architektem obecnej sytuacji jest splot czynników społecznych, fiskalnych i ekonomicznych, które uderzyły w branżę z kilku stron jednocześnie. Z jednej strony browary mierzą się z wysokim wzrostem kosztów operacyjnych. Ceny energii elektrycznej czy gazu niezbędnego w procesach warzelniczych, surowców i opakowań (szkła, aluminium, kartonu) czy logistyki znacząco wzrosły i nie dało się ich w pełni zneutralizować optymalizacją procesów wewnętrznych. Do tego dochodzą wyraźne trendy konsumenckie związane z odchodzeniem od konsumpcji alkoholu oraz starzenie się społeczeństwa. A 2025 r. to również rok … złej pogody – chłodne lato wpłynęło dodatkowo na mniejszy popyt na piwo – zarówno to z alkoholem, jak i to bezalkoholowe, chociaż „zerówki” i tak wybijają się na rynku i notują coroczne wzrosty sprzedaży.
Tym, co dodatkowo destabilizuje rozwój rynku jest niepewność związana z przyszłymi regulacjami – planowanymi podwyżkami i nowymi obciążeniami podatkowymi. Polityka fiskalna dotycząca alkoholu w Polsce od kilku lat opiera się na realizacji tzw. „mapy akcyzowej”, zakładającej coroczne podwyżki podatku do 2027 r. W wyniku tych podwyżek od 2019 roku akcyza na piwo wzrosła o blisko 47%. W połączeniu z wysoką inflacją, rosnącymi kosztami i presją płacową, doprowadziło to do wzrostu ceny piwa, które jest wrażliwe ekonomicznie. Oznacza to, że wzrost cen powoduje wyraźniejszy spadek popytu niż to ma miejsce w przypadku innych produktów.
Zmiana pokoleniowa: Nowy model konsumpcji
Warto zauważyć, że obecny kryzys nie wynika wyłącznie z zasobności portfela, ale jest potęgowany przez głębokie zmiany demograficzne i kulturowe. Pokolenie młodych dorosłych, czyli tak zwane „Zetki”, prezentuje zupełnie inne podejście do konsumpcji alkoholu niż wcześniejsze generacje. Młodzi dorośli są bardziej świadomi wpływu używek na zdrowie i kondycję psychiczną, co sprawia, że tradycyjny model spożycia piwa traci na znaczeniu. Młodzi coraz częściej ograniczają spożycie alkoholu albo całkiem z niego rezygnują, często wybierając zamienniki napojów alkoholowych, takie jak piwo 0,0%. Dodatkowo od kilku lat widać też kolejny trend mający wpływ na wolumen sprzedaży – premiumizację. Polscy konsumenci coraz częściej stawiają na jakość w miejsce ilości.
Ostatni bastion: Segment 0,0% pod presją
Branża piwowarska jest prekursorem trendu NoLo – to piwo bezalkoholowe było jednym z pierwszych bezalkoholowych zamienników alkoholu, a dziś stanowi ponad 90% tego segmentu. Branża rozwija i inwestuje w tą kategorią, która realnie przyczynia się do ograniczania spożycia alkoholu przez Polaków.
Innowacje dotyczą zarówno procesu dealkoholizacji, dzięki czemu dziś prawie wszystkie piwa bezalkoholowe na rynku mają oznaczenie 0,0% (a więc nie zawierają więcej niż 0,04% alkoholu, co jest poziomem trudno wykrywalnym przez narzędzia laboratoryjne), ale również różnorodnych dodatków, m.in. funkcjonalnych, które wpisują się w aktywny i zdrowy styl życia coraz większej grupy konsumentów.
Mimo tego segment piw bezalkoholowych w 2025 r. również wyhamował – wzrósł o 3% w stosunku do 2024 r., podczas gdy w roku ubiegłym jego dynamika była dwucyfrowa. To efekt rosnącego rynku, ale prawdopodobnie również negatywnej narracji wokół piw bezalkoholowych.
Choć wartość rynku piw bezalkoholowych wciąż jest imponująca i wynosi ponad 1,8 mld zł, to bez odpowiedniego wsparcia regulacyjnego i rozdzielenia polityki podatkowej produktów alkoholowych od tych bezalkoholowych, dalszy rozwój tej kategorii stoi pod znakiem zapytania. Branża alarmuje, że traktowanie piw 0,0% w ten sam restrykcyjny sposób co tradycyjnych trunków z alkoholem może zahamować rozwój trendu NoLo.
Wpływ na handel i gospodarkę narodową
Kondycja browarów ma bezpośrednie przełożenie na stabilność polskiego handlu, szczególnie tego małoformatowego. W mniejszych sklepach piwo generuje często nawet 20% całkowitego obrotu. Spadek sprzedaży w tej kategorii to realne zagrożenie dla przetrwania tysięcy rodzinnych punktów handlowych. Co więcej, sektor piwowarski to dziesiątki tysięcy miejsc pracy i miliardy złotych wpływów do budżetu, również związanych z branżami powiązanymi, takimi jak rolnictwo czy gastronomia.
Jeśli negatywny trend się utrzyma, a państwo nie zweryfikuje swoich planów fiskalnych wobec branży, skutki odczuje cała gospodarka. Utrzymanie pozycji Polski jako trzeciego producenta piwa w Europie wymaga dziś nie tylko elastyczności samych browarów, ale przede wszystkim przewidywalnego, stabilnego otoczenia prawnego, które pozwoli branży wyjść z najgłębszego impasu w XXI wieku.




